X


... masz przeżywać życie, a nie je opisywać.

Wreszcie chwyci�y go gwa�towne kurcze; j�cz�cego z b�lu zanie�li go stronnicy jego do jednej z odosobnionych komnat i stan�li bezradni woko�o niego. Kaifasz dodawa� mu otuchy, �ciska� go serdecznie, ale nadaremnie; pojawienie si� umar�ych przygn�bi�o Annasza do szcz�tu. Kaifasz tak�e strwo�ony by� bardzo, ale szata�ska jego zatwardzia�o�� i duma nie pozwoli�y mu to da� po sobie pozna�. Wszystkiemu sprzeciwia� si� zuchwale; gro��cym znakom cudownym i w�asnej skrytej trwodze przeciwstawia� si� z wytartym czo�em sw� z�o�� i dum�. Zmuszony przerwa� ceremonie religijne, nakaza� surowo wszystkie te cuda zasz�e w �wi�tyni, o kt�rych nie dosz�a jeszcze wie�� do og�u mieszka�c�w, zachowa� w �cis�ej tajemnicy. Sam og�osi� i kaza� kap�anom dalej tak rozg�asza�: "Zjawiska te gniewu Bo�ego �ci�gn�li sami stronnicy ukrzy�owanego Galilejczyka, bo zanieczyszczeni przyszli do �wi�tyni. Przyczyn� ca�ego strachu byli nieprzyjaciele �wi�tego Zakonu, kt�ry Jezus chcia� obali�. Wiele znowu trzeba tak�e z�o�y� na karb czarodziejstwa Galilejczyka, kt�ry, jak za �ycia, tak i teraz jeszcze, w chwili �mierci, zak��ci� spok�j �wi�tyni". Takimi to wykr�tami uda�o si� Kajfaszowi pewnej cz�ci zamkn�� usta, innych gro�b� zmusi� do milczenia. By�o jednak wielu takich, kt�rych te znaki cudowne rzeczywi�cie wzruszy�y i ocuci�y z za�lepienia, ale ci do czasu nie zdradzali si� ze zmian� usposobienia. Obch�d 293 �wi�ta od�o�ono a� do oczyszczenia �wi�tyni, barank�w nie sko�czono jeszcze zabija�, a teraz zaniechano tego. Lud rozszed� si� powoli do dom�w. Gr�b Zachariasza, znajduj�cy si� pod murem �wi�tyni zapad� si� od do�u i run�� cz�ciowo, przez co powypada�y z mur�w kamienie. St�d wyszed� Zachariasz, ale na powr�t u�o�y� si� na wieczny spoczynek w innym nieznanym mi miejscu. Zmartwychwstali synowie Szymona Justusa u�o�yli si� na powr�t w grobie u st�p g�ry �wi�tyni w tym samym czasie, gdy zw�oki Jezusa przygotowywano do z�o�enia w grobie. Podczas tych zaj�� w �wi�tyni, nie inaczej dzia�o si� w ca�ym mie�cie. Zaraz po trzeciej godzinie pozapada�o si� wiele grob�w, g��wnie w p�-nocno-zachodniej dzielnicy, obfituj�cej w ogrody. Tu i �wdzie wida� by�o w pootwieranych grobach ca�e zw�oki, poobwijane w ca�uny, w innych by�y tylko szcz�tki zbutwia�ych szmat i garstki ko�ci; zaduch nie do wytrzymania rozchodzi� si� z niekt�rych grobowc�w. W budynku s�dowym Kaifasza zawali�y si� schody, na kt�rych sta� zel�ony Jezus, a tak�e cz�� ogniska w dziedzi�cu, gdzie Piotr pierwszy raz zapar� si� Jezusa; uszkodzenie by�o tak wielkie, �e musiano potem obra� inne wej�cie. Tu pojawi� si� zmar�y arcykap�an, Szymon Justus, pradziad Symeona, i grozi� zebranym licznie cz�onkom Rady kar� za niesprawiedliwy wyrok w tym gmachu. S�u��cy, kt�rzy wczoraj w nocy u�atwili wej�cie do dziedzi�ca Piotrowi i Janowi, nawr�cili si� zaraz i uciekli do grot, w kt�rych ukrywali si� uczniowie. W pa�acu Pi�ata znowu rozp�ka� si� kamie� i zapad�o si� miejsce, z kt�rego Pi�at przedstawi� ludowi ubiczowanego Jezusa; ca�y pa�ac chwia� si� w posadach. Na dziedzi�cu s�siedniego budynku s�dowego zapad�o si� zupe�nie miejsce, gdzie zagrzebane by�y zw�oki niewinnych niemowl�t, pomordowanych na rozkaz Heroda poprzedniego. I na wielu innych miejscach pozapada�y si� �ciany budynk�w, pop�ka�y si� mury, jednak nigdzie nie trafi�o si� tak, by ca�y budynek zawali� si� w gruzy. Zabobonny Pi�at, w wielkim tym strachu straci� zupe�nie g�ow� i nie zdo�a� nic przedsi�wzi��. Trz�sienie ziemi chwia�o jego pa�acem, pod�oga ugina�a si�pod jego stopami, wi�c bezradny, wystraszony, ucieka� z jednej komnaty do drugiej, a tu zmarli pojawiali si� w dziedzi�cu, krzycz�c za nim gro�nie, g�osz�c mu kar� za niesprawiedliwy s�d i sprzeczny wyrok, wydany na Jezusa. Pi�at mniema� w strachu, �e to bogowie proroka Jezusa si� mu pojawiaj�, wi�c wreszcie zamkn�� si� w skrytym zak�tku pa�acu, pali� kadzid�a i sk�ada� ofiary swym bo�kom, a nawet czyni� im uroczyste �luby, aby tylko nieszkodliwym dla� uczynili bog�w Galilejczyka. Herod tak�e, odchodz�c prawie od zmys��w ze strachu, kaza� pozamyka� wszystkie drzwi pa�acu i siedzia� cicho, niepewny jutra. By�o pewnie ze stu tych zmar�ych, kt�rzy, przybywszy si� w cia�o, pojawili si� w Jerozolimie i okolicy; a byli mi�dzy nimi m�owie z r�nych, 294 nawet z najdawniejszych wiek�w. Zmarli pojawiali si� najcz�ciej parami w r�nych punktach miasta, zast�powali drog� uciekaj�cym w pop�ochu ludziom i karcili ich surowo, daj�c �wiadectwo Jezusowi. - Grobowce le�a�y przewa�nie w dolinach poza miastem, rozrzucone pojedynczo, ale sporo ich by�o tak�e w nowo za�o�onych dzielnicach, g��wnie w dzielnicy ogrodowej p�nocno-zachodniej, mi�dzy bram� naro�n� a t�, kt�r� wyprowadzono Jezusa. Groby te le�a�y dawniej poza obr�bem miasta, ale gdy miasto si� rozszerzy�o, wesz�y one w jego granice. By�y tak�e grobowce stare, zapomniane, ko�o �wi�tyni i pod �wi�tyni�. Grob�w pootwiera�o si� mn�stwo, ale nie wszyscy zmarli z nich powstali. Wida� by�o ich trupy we wsp�lnych grobach, ale tylko ci, kt�rych dusze Jezus wys�a� z otch�ani, wstawali, uchylali ca�uny z twarzy i sun�c po ulicach, spieszyli do rodzinnych swych dom�w; wchodzili do mieszka� potomk�w, surowo karc�c ich za wsp�udzia� w zamordowaniu Jezusa. Ci, kt�rzy za �ycia byli zaprzyja�nieni, szli i teraz razem po dw�ch przez ulice. D�ugie ca�uny si�ga�y a� do ziemi, wi�c nie wida� by�o, czy stawiali kroki jak �ywi ludzie; zdawa�o si� raczej, �e p�yn� lekko i mkn� tu� ponad ziemi�. R�ce mieli owini�te zwyczajnie w szerokie opaski, niekt�rzy za� mieli okryte r�ce szerokimi r�kawami, spi�tymi na ramionach. Ca�uny odrzucone by�y z twarzy na g�ow�, wi�c wida� by�o blade, po��k�e lice, zasuszone, ko�ciste, o d�ugich brodach

 

Drogi uĚźytkowniku!

W trosce o komfort korzystania z naszego serwisu chcemy dostarczać Ci coraz lepsze usługi. By móc to robić prosimy, abyś wyraził zgodę na dopasowanie treści marketingowych do Twoich zachowań w serwisie. Zgoda ta pozwoli nam częściowo finansować rozwój świadczonych usług.

Pamiętaj, że dbamy o Twoją prywatność. Nie zwiększamy zakresu naszych uprawnień bez Twojej zgody. Zadbamy również o bezpieczeństwo Twoich danych. Wyrażoną zgodę możesz cofnąć w każdej chwili.

 Tak, zgadzam się na nadanie mi "cookie" i korzystanie z danych przez Administratora Serwisu i jego partnerĂłw w celu dopasowania treści do moich potrzeb. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

 Tak, zgadzam się na przetwarzanie moich danych osobowych przez Administratora Serwisu i jego partnerĂłw w celu personalizowania wyświetlanych mi reklam i dostosowania do mnie prezentowanych treści marketingowych. Przeczytałem(am) Politykę prywatności. Rozumiem ją i akceptuję.

Wyrażenie powyższych zgód jest dobrowolne i możesz je w dowolnym momencie wycofać poprzez opcję: "Twoje zgody", dostępnej w prawym, dolnym rogu strony lub poprzez usunięcie "cookies" w swojej przeglądarce dla powyżej strony, z tym, że wycofanie zgody nie będzie miało wpływu na zgodność z prawem przetwarzania na podstawie zgody, przed jej wycofaniem.