X


... masz przeżywać życie, a nie je opisywać.

Z problemem mocy grawizyjnej wi��� si� te�, opr�cz wspomnianego kiedy� erograwizmu, tak�e unigrawia... - w tej chwili Wei pochyla si� w stron� Ifta. - To o nas - szepcze. - Wei, ty rozumiesz, o czym on gada? - Nie wszystko. Ale s�uchaj. Mo�e i jeste�my mi�dzy wariata mi, ale jest chyba jaki� sens w tym gadaniu. No... - Wei prostuje si�, zapada w s�owa Ardanata jak w dziwaczny trans. -... grawigamia czy mi�o�� graworalna. Wszystko to, a� po grazm, czyli orgazm grawizyjny, multigrazm, czyli grazm w ciasnej izochronie, i grawipati�, rozumian� jako zboczenie polegaj�ce na balansowaniu na granicy roku przestrzennego przy grawizji czasowej, co w efekcie prowadzi do migotania osobowo�ci, wszystko, powtarzam, zale�y od mocy grawizyjnej danego osobnika. S� to jednak prywatne sprawy grawit�w, w kt�re wnikniemy z czasem, obejmuj�c i te sfer� egoistycznie rozumianej indywidualno�ci w�a�ciw� i dyskretn� obserwacj�. Potrzeb� chwili jest jednak przede wszystkim zbadanie takich aspekt�w grawizji jak migrawacja, grinfiltracja i graneksja. Wszystkie te zjawiska nie s� zale�ne od stworzenia kolektyw�w psychodzialaczy, ale daleko wykraczaj� poza osobiste prawa czy upodobania grawit�w. W zwi�zku z tym konieczno�ci� stanie si� znalezienie degrawator�w, zdolnych do pe�nozakresowej wsp�pracy z graalami. Mo�e to zak��ca� niekt�re programy telegrawii u�ytkowo-rozrywkowej, lecz jedynie degrawator z wrodzon� du�� moc� grawizyjn� mo�e okaza� si� skuteczn� ochron� przeludnionych kolonii przed zdalnym najazdem nowych g�b do �ywienia, czyli przed migrawacj� w�a�nie, przed grawizyjnym szpiegostwem czy wreszcie przed jakimikolwiek pr�bami grinwazji b�d� zdalnej graneksji kolonii, planet lub uk�ad�w, kt�rymi pragn�yby zaw�adn�� pobliskie i dalsze mocarstwa. Nie musz� dodawa�, �e od tempa naszej pracy, od czynionych przez nas post�p�w zale�e� mog� losy ca�ej Ziemi i zapewnienie jej w�a�ciwej pozycji w obr�bie Konfederacji Rozumu. W chwili obecnej grawizja znana jest tylko nam, �adna inna rasa jej istnienia nie podejrzewa. Nam, to znaczy tylko obecnym na tej sali. Na dzi� sko�czymy wsp�lne zaj�cia, prosz� o przemy�lenie wszystkich poruszonych dzi� zagadnie�. Chcia�bym zwr�ci� uwag�, �e ju� par� minut temu s�ysza�em sygna� rozpocz�cia obiadu. Dzi�kuj� panom... pa�stwu - Ardanat poprawia si� szybko, zerkn�wszy na Wei. U�miecha si� do niej, spogl�da uwa�nie i d�ugo. - Jeszcze jeden specjalista od patrzenia - my�li z niech�ci� Ift. - Ale najpierw trzeba si� st�d jako� wyrwa� i dopa�� tego Droudenta. Wstaje, obraca si� do stoj�cego za nim szarego, m�wi: - Mo�esz mnie pu�ci�. I w�a�ciwie mogliby�cie mnie ju� rozwi�za�. Nie lubi� je�� przez smoczek. Szary waha si�, potem wypuszcza z d�oni pomi�ty koniec r�kawa. - Rozwi��� ci� na korytarzu - mruczy. - To dobrze - u�miecha si� Ift. - Przyznam ci si�, �e wola�bym mie� wolne r�ce na wypadek spotkania z tym waszym pasikonikiem. - Z kim? - Tym Pasicem Stadurem, czy jak mu tam - Ift kieruje si� do drzwi. Za plecami s�yszy ciche parskni�cie: - Pasikonik... To mu nawet pasuje. Faktycznie ma t� doln� �uwaczk� jak �y�ka dobrej koparki. Ift czuje, �e w�ze� kaftana na jego plecach rozlu�nia si� powoli. *** Euro Talavar u�miecha si�, przekraczaj�c pr�g domu, wo�a od drzwi: - Scoutsie! Intime! Do mini-hallu wchodzi Intime. Sama. - A Scoutsie gdzie? - pyta Euro. - O tej porze powinna by� w domu. - Posz�a do kole�anki - Intime patrzy na u�miech Talavara, ale jeszcze sama si� nie u�miecha. Zbyt cz�sto widywa�a u niego ten wyraz twarzy. Ju� wiele rzeczy wymy�la�, wiele spraw pr�bowa� za�atwi�. Wraca� do domu u�miechni�ty tak samo. Ale nie by� to u�miech na d�ugo. Dzie� czy dwa p�niej okazywa�o si�, �e wszystko b�dzie po staremu, �e nie ma �adnych szans na jak�kolwiek zmian�. Chyba �e na gorsze. Bo i tak bywa�o. Euro jak zwykle jej my�li nie dostrzega. - Intime - m�wi podchodz�c bli�ej, zagarniaj�c kobiet� ramieniem. - Pakuj najwa�niejsze rzeczy. Jutro wyje�d�amy. - Dok�d? - Najpierw na miesi�c do Bayame Cheach�. A potem... Bayame Cheach� to najdro�sze miasto-hotel na Ziemi, postawione na wyspach tam, gdzie kiedy� na starych mapach mo�na by�o znale�� s�owo: Polinezja. - Nie �artuj - cicho m�wi Intime. Euro, nie �artuj. To... to bardzo okrutny �art. - Kochanie... - twarz Talavara powa�nieje powoli. - To prawda