X


... masz przeżywać życie, a nie je opisywać.

Pancho wygl�da�a przez to, jakby mia�a aureol� dooko�a kr�tko przystrzy�onych w�os�w. Zodiakalne �wiat�o rozpo�ciera�o si� od jasnego centrum S�o�ca, przez ca�� szeroko�� bulaja; ob�oki py�u l�ni�y w �wietle, pozosta�o�ci pierwszych dni po powstaniu Uk�adu S�onecznego. Za nimi by�a ju� tylko ciemno��, czarna niesko�czono�� kosmosu. Przez zaciemnion� szyb� wida� by�o tylko par� najja�niejszych gwiazd. - Naprawd� s�dzisz, �e ceny akcji p�jd� w g�r�? - spyta�a Pancho, spogl�daj�c to na jeden ekran, to na drugi. - Ju� posz�y, o par� punkt�w - odpar� Dan. - To jest jeden z powod�w, dla kt�rego udzieli�em tego wywiadu. Skin�a g�ow�. - Z tego co s�ysza�am, MKA chce ci� wsadzi� do wi�zienia natychmiast, jak wr�cisz na Ziemi�. - To nie b�dzie moja pierwsza odsiadka - mrukn�� Dan. - Tak, ale dla akcji nie by�oby to za dobre, nie? - Pancho, gadasz jak zatroskany akcjonariusz. - Jestem akcjonariuszem. - Martwisz si�? - Ja? Nie mam czasu si� martwi� - za�artowa�a. - Ale chcia�abym wiedzie�, co si� mo�e sta�. - Tak? - Daj spok�j, szefie, reporter�w mo�esz sobie czarowa�, ale ja wiem, �e ju� wybra�e� asteroid�. Mo�e par�. - Chc� dopa�� trzy. - Trzy? - Tak. Po jednej z ka�dego rodzaju: kamienna, metaliczna i w�glowa. - Jak daleko b�dziemy musieli zag��bi� si� w Pas? - O to lepiej spyta� Fuchsa, on jest ekspertem. Po paru minutach ca�a czw�rka siedzia�a wok� sto�u w mesie: Amanda i Fuchs po jednej stronie, Pancho i Dan po drugiej. Na umieszczonym na grodzi ekranie wy�wietlono wygenerowan� przez komputer map� Pasa, chaos b�yszcz�cych kropek mi�dzy cienkimi ��tymi k�kami przedstawiaj�cymi orbity Marsa i Jowisza. - Wida� wi�c, �e asteroidy metaliczne - opowiada� Fuchs tonem pedanta - znajduj� si� g��wnie w zewn�trznych obszarach pasa. Ten region nie by� zbadany tak, jak rejony wewn�trzne. - I dlatego w�a�nie nie wybrali�my jeszcze asteroidy metalicznej - rzek� Dan. - O jakich odleg�o�ciach m�wimy? - spyta�a Pancho. - Trzy jednostki astronomiczne? Cztery? - Cztery - odpar�a Amanda. - Plus minus u�amek. - I wy chcecie sobie lata� tam i z powrotem? - twarz Pancho wyra�a�a niedowierzanie. - Mamy paliwo na manewrowanie - rzek� Dan. Wyci�gn�a kieszonkowy komputer i o�wiadczy�a: - Troch�. A przy tych odleg�o�ciach to niewiele. - Potrzebny mi �adny kawa�ek niklowo-�elazowy - o�wiadczy� Dan. - Nie musi by� du�y: par�set metr�w �rednicy. Fuchs u�miechn�� si�. Sprawi�o to, �e jego skwaszona twarz grubych rysach rozja�ni�a si�. - Rozumiem. Asteroida niklowo-�elazowa o takiej �rednicy vystarczy�aby na surowiec dla ca�ego przemys�u hutniczego na jaki� rok albo wi�cej. Dan wycelowa� w niego palcem. - Ot� to, Lars. I w�a�nie to chc� im pokaza� jak wr�cimy. - Czy ju� kto� nie przyholowa� asteroidy �elazowo-niklowej w pobli�e uk�adu Ziemia-Ksi�yc? - wtr�ci�a si� Amanda. - Gunn - odpar� Fuchs. - Nawet nazwa� j� Pittsburgh, od centrum ameryka�skiego przemys�u hutniczego. - Tak, a przekl�ta GRE odebra�a Gunnowi ska�� i o ma�o nie doprowadzi�a go do bankructwa - przypomnia� skwaszony Dan. - Nie mo�na pozwoli� ludziom na sprowadzanie niebezpiecznych obiekt�w w rejon uk�adu Ziemia-Ksi�yc - rzek�a Amanda. - Wyobra�my sobie, �e ten ca�y Pittsburgh wylatuje z orbity i uderza w Ziemi�. Ca�kowita katastrofa. Dan zmarszczy� brwi. - Newton odkry� prawa rz�dz�ce ruchem i grawitacj� jakie� cztery stulecia temu. Potrafimy oblicza� orbity z du�� precyzj�. Pittsburgh nikomu nie zagra�a�. To dwakro� przekl�ta GRE chcia�a pokaza�, kto tu rz�dzi. Pancho unios�a wzrok znad swojego komputera. - Mamy wystarczaj�c� ilo�� paliwa na manewrowanie przez trzy dni na dystansie czterech jednostek astronomicznych. - Wystarczy - odpar� Dan. - Skanowanie b�dzie prowadzone przez ca�� drog�. Mo�e b�dziemy mieli szcz�cie i znajdziemy niklowo-�elazowe male�stwo ju� na pocz�tku. Fuchs potrz�sn�� g�ow� ponuro. - Tam jest wielka pustka. - Wskazuj�c na ekran �cienny, m�wi� dalej: - Ludzie my�l�, �e w Pasie roi si� od asteroid, ale tak naprawd� s� to niesko�czenie ma�e kawa�eczki materii unosz�ce si� w wielkim morzu pustki. Gdyby t� map� narysowa� we w�a�ciwej skali, asteroidy by�yby za ma�e, �eby je dostrzec - chyba �e pod mikroskopem. - Par� igie� w olbrzymim stogu siana - doda�a Amanda. Dan beztrosko wzruszy� ramionami. - Po to mamy radar, teleskopy i inn� aparatur�. Pancho skierowa�a rozmow� zn�w na praktyczne tory. - Dobrze, polujemy wi�c na metaliczn� ska��. A inne, o kt�rych wspomnia�e�, szefie? - Lars ju� je wybra�. Stukaj�c we w�asny komputer le��cy na stole przed nim, Lars pod�wietli� dwie konkretne asteroidy na ekranie �ciennym